Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rowerem po Rumunii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rowerem po Rumunii. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 września 2012

Ponoarele - podul lui Dumnezeu

Dzisiaj ciekawostka geologiczna, czyli Most Boga - znajdujący się w województwie  Mehedinţi  w miejscowości Ponoarele, jeden z trzech największych na świecie naturalny most kamienny, jedyny w Rumunii i drugi w Europie po którym poprowadzona jest droga publiczna (Baia de Arama - Dobreta Turnu Severin). Ten łuk skalny o rozmirach 30 m długości, 13 m wysokości, 22 m szerokości i 9 m wysokości prześwitu był początkowo sklepieniem jaskini. Sąsiadujące z nim sklepienia tej jaskini się zapadły, tworząc w ten sposób ten okazały most.

Nazwa została nadana przez miejscową ludność po zaobserwowaniu, iż żaden z groźnie wyglądających wypadków komunikacyjnych, które miały miejsce w okolicy mostu, nie zakończył się ofiarą śmiertelną. 



Widok spod mostu:


Pozostała część jaskini (Pestera Ponoarele) jest dostępna do samodzielnego zwiedzania (bez opłat i bez przewodnika). Jest to duża komora, łatwo dostępna bez konieczności posiadania żadnego sprzętu speleologicznego. Nacieki są niestety mocno zdewastowane. W jaskini tej rezyduje kolonia nietoperzy, która szacowana jest na 3000 osobników. 

Wejście do jaskini:



Warto być w jaskini w godzinach porannych, gdy słońce świeci bezpośrednio przez wejście do jaskini, dając ciekawe efekty, jak na poniższym zdjęciu.


Szkic schematu jaskini:



piątek, 31 sierpnia 2012

Transalpina na rowerze

Transalpina by Bike (pe bicicleta)

Dzisiaj trochę wspomnień z zeszłego roku i mojej wraz z Ewą i Pawłem wyprawy rowerowej po Rumunii, której jednym z celów było przejechanie najwyżej położoną asfaltową drogą w Rumunii.  Przejechaliśmy tamtędy na rowerach 2 lipca 2011 roku.

Transalpina, czyli droga krajowa DN67C zaczyna się w miejscowości Novaci, skąd stromymi serpentynami wspina się na grzbiet gór Paring, przekraczając grań Karpat na przełęczy Urdele  na wysokości 2145 m. npm. I właśnie w tym kierunku polecam jej pokonanie (z Novaci na północ). Jest to podyktowane tym, że podjazd od południowej strony jest niezalesiony i rozciągają się z niego wspaniałe widoki, które dokładniej sobie obejrzymy powoli podjeżdżając niż szybko zjeżdżając. Z kolei długi zjazd zalesionymi dolinami po północnej stronie  jest przyjemniejszy niż powolne zdobywanie wysokości bez możliwości dalszych widoków jeśli by jechać na południe od strony Sebes. 

Pierwsze kilometry podjazdu:



Na podjeździe spotkaliśmy parę sympatycznych Rumunów z Sibiu na tandemie z przyczepką. Podczas naszej 3,5 tygodniowej podróży spotkaliśmy jeszcze tylko dwa razy "sakwiarzy" - Japończyka Hiro, który od dwóch lat jedzie na rowerze z Japoni i właśnie dotarł do Rumunii oraz Rumunów - ojca z nastoletnim synem. Ten sposób podróżowania nie jest jeszcze w Rumunii bardzo popularny.




Zdobywamy wysokość. Za nami roztacza się widok na podgórskie rejony Oltenii.
 
 
Niektóre podjazdy są naprawdę strome. Tandemiarze muszą podjeżdżać slalomem od jednej do drugiej krawędzi szosy. Na wprost nie ma szans, by podjechać.
 

W tle grzbiety gór Paring


Zaczęło się niebezpiecznie chmurzyć, ale na szczęście deszczu z tego nie było


Były za to cały czas piękne widoki




Coraz bliżej przełęczy





W końcu dotarliśmy na przełęcz Urdele 2145 m npm.


Podjazd od południowej strony ma jednak jeden mankament, na który nie byliśmy przygotowani. Po całym dniu wspinaczki i zdobyciu przełęczy Urdele następuje oczekiwany zjazd w dół.


I tu niemiła niespodzianka - zjazd trwa tylko chwilkę, po czym następuje ponownie bardzo stromy podjazd na przeciwległy stok doliny. Po całym dniu męczarni z sakwami ten niespodziewany podjazd może wycisnąć resztki sił.






Gdy doczłapaliśmy się w końcu na grzbiet i wyglądało na to, że teraz już faktycznie czeka nas tylko zjazd, postanowiliśmy nie jechać dalej, tylko tutaj rozbić namiot (na wysokości około 2000 m npm.), bo robiło się już ciemno.



Nasza decyzja miała swoje niespodziewane konsekwencje. Następnego dnia rano tak to wyglądało:


W nocy poprószył śnieg, a przypomnę, że była to noc z 2 na 3 lipca. Jednak na takiej wysokości trzeba być przygotowany na śnieg nawet latem.